Paweł Zyzak albo zemsta wykształciuchów
03.04.2009 22:30
Dziś po raz pierwszy dwie notki jednego dnia, ale skoro odpuściłem sobie notkę primaaprilisową to chyba mam prawo...
Poczułem się dziś jak w Związku Sowieckim za najlepszych (albo raczej za najgorszych...) czasów. Premier naszego kraju Donald Tusk oraz jego minister Barbara Kudrycka zainteresowali się niejakim Pawłem Zyzakiem. A dokładniej zainteresowali się tym, czy Uniwersytet Jagielloński miał prawo nadać mu tytuł magistra czy nie miał prawa.
Dlaczego tytuł magistra w przypadku Pawła Zyzaka stał się sprawą wagi państwowej? Otóż dlatego, że tenże Paweł Zyzak napisał niepochlebną książkę o Lechu Wałęsie w której stawia on tezę, że były prezydent był donosicielem.
Co prawda minister Barbara Kudrycka powiedziała: Tę decyzję podjęłam sama... ale kto w rządzie Donalda Tuska podejmuje samodzielne decyzje?
Jak się czujecie w kraju w którym premierzy i ministrowie ingerują w to, kto jest magistrem, a kto nim nie jest? Jak się czujecie w kraju w którym wykształciuchy maszczą się na tych, którzy mają odwagę mieć własne zdanie na jakiś temat i grożą im odbieraniem tytułów naukowych? Jak się czujecie w kraju w którym władza ingeruje w to, co naukowcy mają prawo badać i w to o czym wolno pisać?
Czy naprawdę takiej Polski chcemy? Czy naprawdę musimy cenzurować wolność słowa i wolność badań naukowych? Czy naprawdę premier czterdziestomilionowego państwa w centrum Europy i minister jego rządu powinni zajmować się sprawą tytułu naukowego Pawła Zyzaka podczas gdy PKB kraju spada na łeb na szyję a bezrobocie rośnie?
Tagi:
barbara kudrycka, bezrobocie, cenzura, donald tusk, kryzys, lech wałęsa, magister, paweł zyzak, pkb, polska, uj, uniwersytet jagielloński, zsrr, związek sowiecki